Polska jest ostatnim krajem w Unii Europejskiej bez przepisów regulujących rynek kryptowalut. Prezydent Nawrocki zawetował ustawę dwukrotnie. Tymczasem Polacy tracą oszczędności, a międzynarodowe grupy przestępcze rejestrowały działalność w Polsce, korzystając z prawnej próżni. Kto naprawdę stoi po stronie obywateli?
Kryptowaluty bez regulacji: prawna próżnia, która kosztuje Polaków miliony
Od ponad roku Polska pozostaje jedynym krajem w Unii Europejskiej, który nie wdrożył przepisów unijnego rozporządzenia MiCA (Markets in Crypto-Assets Regulation). To nie jest abstrakcyjny problem biurokratyczny. To realna luka, z której korzystają oszuści, nieuczciwe platformy i międzynarodowe grupy przestępcze.
Komisja Nadzoru Finansowego nie ma dziś narzędzi, żeby skutecznie blokować platformy krzywdzące polskich inwestorów. Nie ma podstaw prawnych do wymuszenia licencji, sprawdzenia kapitałów ani zatrzymania podejrzanych transakcji. Rynek funkcjonuje w warunkach, które przypominają Dziki Zachód.
Skutki są już widoczne. Rzecznik Finansowy od lat alarmuje, że kryptoaktywa to jedno z głównych zagrożeń dla portfeli Polaków. Setki tysięcy osób straciły oszczędności na nieuregulowanym rynku. Schematy „pig butchering” (metoda na utuczenie ofiary przed wyłudzeniem wszystkich środków) kosztowały tylko w 2024 roku Amerykanów ponad 9 miliardów dolarów. Polska, bez regulacji, jest idealnym rynkiem dla tego rodzaju działalności.
Polska jako baza dla międzynarodowej przestępczości krypto
Sprawa Huione Group pokazuje, jak brak regulacji zamienia Polskę w raj dla krypto-przestępców. Kambodżański konglomerat finansowy, objęty sankcjami przez Departament Skarbu USA w październiku 2025 roku, zarejestrował swój podmiot do obrotu kryptowalutami właśnie w Polsce. Huione Crypto Sp. z o.o. korzystała z polskiego rejestru jako narzędzia do legalizowania działalności.
Według danych federalnych władz USA, Huione Group przetworzyła co najmniej 4 miliardy dolarów nielegalnych środków w określonym przedziale czasowym. Sieć oferowała usługi „pod klucz” dla przestępców: od sprzętu do przetrzymywania ofiar po pranie brudnych pieniędzy. Polska, bez skutecznego nadzoru, stała się jednym z punktów na tej mapie.
Prezydenckie weto jest korzystne dla firm, które nie zamierzają rejestrować się w Polsce, ale chcą mieć dostęp do polskich obywateli.
Słowa wiceministra finansów Juranda Dropa ujmują problem wprost. Brak ustawy chroni nie polskich inwestorów, ale podmioty, które chcą ich eksploatować bez odpowiedzialności.
Co proponowała ustawa i dlaczego Lewica ją popierała
Ustawa o rynku kryptoaktywów nie była projektem radykalnym. Miała wdrożyć przepisy unijnego MiCA, które obowiązują w całej Europie. Konkretnie oznaczało to: nadanie KNF realnych uprawnień nadzorczych nad rynkiem, wprowadzenie wymagań kapitałowych dla platform, obowiązkowe ubezpieczenia od odpowiedzialności zawodowej, zatrudnienie wykwalifikowanych pracowników do zwalczania prania pieniędzy, a także możliwość blokowania nielegalnych platform i wstrzymywania podejrzanych transakcji.
Lewica głosowała za uchwaleniem ustawy i za odrzuceniem weta Nawrockiego. Poseł Dariusz Wieczorek (Lewica) argumentował wprost, że państwo musi skutecznie przeciwdziałać oszustwom finansowym, które dotknęły już setki tysięcy Polaków tracących oszczędności na nieuregulowanym rynku. To stanowisko spójne z szerszą filozofią polityczną Lewicy: ochrona obywateli przed rynkowymi nadużyciami to obowiązek państwa, nie opcja.
Minister finansów Andrzej Domański przekonywał, że ustawa dawała państwu realne narzędzia ochrony obywateli przed oszustwami i nadużyciami. Koalicja rządząca, w tym Lewica, głosowała konsekwentnie za każdym razem. Wymagana większość 3/5 nie została osiągnięta, bo PiS i Konfederacja zagłosowały przeciw.
Nawrocki wetuje ustawę o kryptowalutach po raz drugi. Dlaczego?
Prezydent zawetował ustawę pierwszy raz na początku grudnia 2025 roku. Sejm uchwalił ją ponownie w niemal identycznym kształcie. W lutym 2026 Nawrocki zawetował ją po raz drugi. I znów koalicji rządzącej zabrakło głosów, żeby weto odrzucić.
Uzasadnienie prezydenckiego weta skupiało się na dwóch kwestiach. Po pierwsze, przepisy umożliwiające blokowanie domen zostały ocenione jako „nieprzejrzyste”. Po drugie, ustawa została uznana za zbyt obszerną w porównaniu z regulacjami przyjętymi przez Czechy, Słowację czy Węgry.
Te argumenty można uznać za dyskusyjne. Unijne rozporządzenie MiCA samo w sobie jest obszerne i wymaga szczegółowych przepisów wykonawczych. Porównanie z krótszymi ustawami krajów, które wybrały minimalistyczne podejście, ignoruje fakt, że Polska jest znacznie większym rynkiem i ma konkretne problemy z przestępczością krypto, których te państwa nie mają w takiej skali. Blokowanie nielegalnych domen to z kolei standardowe narzędzie stosowane w całej Europie.
Nawrocki zapewniał w wywiadach, że „ani przez sekundę” nie żałuje weta. Tymczasem Polska dalej pozostaje w prawnej próżni, a termin implementacji MiCA (koniec czerwca 2026) zbliża się nieubłaganie.
PiS i Konfederacja wobec regulacji kryptowalut: wolność rynku czy ochrona status quo?
Prawo i Sprawiedliwość głosowało przeciwko ustawie. Nawiasem mówiąc, Jarosław Kaczyński i Mariusz Błaszczak nie wzięli nawet udziału w kluczowym głosowaniu w kwietniu 2026. Nie stać ich było na opowiedzenie się po stronie ochrony polskich inwestorów.
Konfederacja także jest konsekwentnie przeciwna regulacjom. Ideologia wolnorynkowa, którą reprezentują, w tym przypadku oznacza brak ochrony dla przeciętnego Polaka inwestującego oszczędności życia. Wolność rynku bez żadnych zasad to wolność dla podmiotów silniejszych, a nie dla indywidualnych inwestorów.
Warto zauważyć, że w tle całej sprawy pojawiały się wątki powiązania części branży kryptowalutowej z podmiotami z państw byłego Związku Sowieckiego. Sejm zapoznał się nawet z utajnionymi informacjami na ten temat przed jednym z głosowań. W tym kontekście upór w blokowaniu regulacji zyskuje dodatkowy, niepokojący wymiar.
Co dalej? Trzecia próba i wciąż niepewny wynik
Trwają prace nad trzecią próbą uregulowania rynku. 12 maja 2026 Sejm zakończył pierwsze czytanie aż czterech projektów ustaw. Komisja Finansów Publicznych pracuje nad połączonym sprawozdaniem. Termin implementacji MiCA upływa pod koniec czerwca.
Istnieje nadzieja, że Nawrocki podpisze ustawę przygotowaną przez Polskę 2050, która uwzględnia część jego zastrzeżeń. Jednak fakt, że doszło do tej sytuacji, jest już sam w sobie skandalem. Polska przez ponad pół roku funkcjonowała bez podstawowych regulacji, które chronią obywateli przed finansowymi drapieżcami.
Lewica konsekwentnie stała po stronie tych, którzy potrzebowali ochrony: po stronie zwykłych Polaków inwestujących oszczędności, a nie po stronie platform korzystających z bezkarności. W świecie, w którym kryptowaluty stają się coraz powszechniejszym narzędziem finansowym, to rozróżnienie będzie miało coraz większe znaczenie.



